Absynty

zanim wzejdzie słońce

kłębi się nade mną niebo
muśnięte dłonią przypadkowo

od czasu przesunięcia płyt tektonicznych
przyglądam się różnicy wysokości 
o którą przesypał się piach 
nad nieodkrytą piramidą
z wymazywanym imieniem

ono tkwi w hieroglifach
ze specjalnym kodem binarnym
jeszcze unosi się pyłem

nad przyszłą albo już przeszłą czarną
linią przecinającą lodowiec na dwa

wciąż tam jest i te wszystkie przed
w trakcie wędrowania pod wiatr 
z pomarańczą w dłoni
to przyszłe wpisane w każdą sekundę
zaistnienia w kobaltowej tęczówce oka

w rodzących się dopiero przedmitach
kłębią się granatowe chmury
czekam na wschód słońca 

Obraz Szabolcs Molnar z Pixabay

Podoba Ci się ten wpis??

Oceń pierwszy ten wpis!

Średnia ocen 5 / 5. Liczba głosów: 1

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszą osobą, która oceni ten post.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *