Wiersz

to właśnie miejsce

od czarnego punktu

w samym centrum mandali

zanim rozeszło się szerzej

wchłonęło wszystko po drodze

nic na siłę bez tłumaczenia

może to mus bo płynie jak krew

pulsuje i wrze aż wybuchnie

jak wulkan potem opadnie pył 

każde kolejne i kolejne 

mieścimy w sobie niewyrażalne

dzieli się na słowa i wersy

nieprzypadkowo wpadają na siebie

określają nieokreślone

nazywają jeszcze nienazwane

niebo do ziemi i z powrotem

spotykamy się w tym miejscu


cykl „oswajanie”

Fot. z Pixabay

Podoba Ci się ten wpis??

Oceń pierwszy ten wpis!

Średnia ocen 5 / 5. Liczba głosów: 2

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszą osobą, która oceni ten post.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.