Wiersz

skrawki światów

dla nich dzień i noc zlewa się w jedno
słońce i księżyc po równo sycą zmysły
na wspomnienie przełykanie boli
staje kością w gardle krzyk na widok 
trauma zapisana na constans 
z uciskiem w żołądku długich podróży
według niezaplanowanych rozkładów jazdy
i miejsc przeznaczenia z nadzieją

niosą na samym dnie oczu ostatnią iskrę
ostatnią gwiazdę na ciężko brzemiennym

gdy niebo zmieniło barwę pod wpływem
nagłego przytłoczenia do ziemi przez wiatr
próbują unieść na przygarbionych plecach
historie nie do wymyślenia przez noc
na skraju przeznaczeń nie wystarczy errata
do wspomnień o tamtym lecie pełnym szumu
rosnących traw i falujących kłosów 
jak na dawnych sielskich obrazach malarzy

za jakiś czas bliżej nieokreślony
wszelka ostrość zacznie się wymykać

ulegnie przedawnieniu jako nierozwiązana
wszyscy odetchną z ulgą bez żadnych wyrzutów
wskażą palcem cel ostatniego pociągu
do świata którego trzeba się nauczyć

 

Bogusława Matusiak

Fotografia z Pixabay

Podoba Ci się ten wpis??

Oceń pierwszy ten wpis!

Średnia ocen 5 / 5. Liczba głosów: 3

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszą osobą, która oceni ten post.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.