Wiersz

przy piątej kawie

rozbieram zegary z niepotrzebnych
zaprzątających głowę szczegółów
o kształcie mojej szarej chmury
(to wina zachmurzenia)

pozostawione w locie myśli
redukuję do prostych kresek
wpisanych w szarość chodnika
(tak jakoś wpadł mi do głowy)

obcasy potęgują reakcję
idealną na wyczucie miejsc
niewypełnionych słowem
(może kilkoma konkretnymi)

przy każdym ciągle szukam więzów
które pozwolą na misterne ułożenie
w dłoniach czasoprzestrzenne
(podobają mi się zagięte)

historie przeszłe przyszłe
teraz unosi się nad filiżanką
(niepotrzebne skreślić)

fotografia z Pixabay

Podoba Ci się ten wpis??

Oceń pierwszy ten wpis!

Średnia ocen 5 / 5. Liczba głosów: 2

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszą osobą, która oceni ten post.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.