Subiektywnie o ...

Poławiaczka pereł – Jadwiga Bujak – Pisarek

Kiedy na dłużej zanurzyłam się w wierszach Autorki, stwierdziłam, że tak właśnie jest. Autorka jest poławiaczką takich perełek. Wszędzie – w przyrodzie, w czlowieku, w samej sobie.

Dotyka najczulszych strun czytelnika i porusza ich niezwykłą prostotą obrazowania. Metafory znajdują się gdzieś pomiędzy z pozoru prostymi słowmi.

Ile treści zawierają trzy wersy pierwszego w tomiku wiersza. Ile można zmieścić w tym trójwersie myśli, które starczyłyby może nawet na kilka wierszy. Widać tu oszczędność słów, z których każde znajduje się na swoim miejscu i więcej nie trzeba.

"Chciałabym
byście pamiętały
że byłam przez chwilę"

Pożegnania czy odejścia na zawsze mają w sobie zawarty kolor czarny i łzy. Tak jest na ogół, kiedy chcemy wyrazić rozpacz i nie zawsze chodzi o śmierć. To samotność. Można to jednak zapisać bardzo spokojnie, co dla mnie jest mistrzostwem poetyki. Zatrzymać, wzruszyć i zostawić czytelnika na chwilę w zadumie jak w wierszu „Jak co dzień”

"Aż szary kot samotnik
przybiegnie z drobinką ciepła
i pójdą znaną drogą,
gdzie nikt od dawna nie czeka."

Bardzo ważne miejsce w twórczości Autorki jak i w tym zbiorze wierszy zajmują Bóg i wiara, która dodaje sił w trudnych momentach ale i w tych radosnych. Wiersz poniżej przytoczyłam w całości, ponieważ wszystkie wersy są ważne i ściśle ze sobą związane. Nie da się wychwycić kilku by odnaleść sens głębii przekazu.

"Daleko od zgiełku"

"Cicho u Ciebie Boże i bezpiecznie.
Chłód kościoła 
zatrzymuje z pokorą.

Pozbierałam to,
co ze mnie zostało i klękam
przy Twoim ołtarzu.

Między jednym,
a drugim szlochem.
Spójrz na mnie"

Przyroda, którą Autorka obserwuje z niezwykłą uwagą odnajduje się również na kartkach tomiku. Mnie osobiście w wersach zachwyca jesień zarówna ta za oknem ale i ta życiowa. Tak odbieram jak w wierszu „Zawsze o tej samej porze”:

"Gdy pajączki srebrne nici
łączą w babie lato.
Jesienne ptaki kluczem
szybują w nieznane."

Wiele wierszy dotyka człowieka, jego przeżywania, pogodzenia się lub też delikatnego buntu na dotykające współczesnego człowieka różne sytuacje. Autorka świetnie sobie daje radę z upływem czasu, w każdej chwili łowi. Łowi te perełki, o różnych kolorach i układa je w szczelnie zamknięte a jednocześnie otwarte na przestrzeń myśli czytelnika wersy.

Podsumowując – wszystko to zmierza do tajemniczej ciszy jak w wierszu o tym samym tytule:

"Już nie biegnę -
nie ma takiej potrzeby.
Przyszła pora słuchania.

....
....
....

I wy moje wiersze.

Płyńcie lekko -
jeszcze dzień, może dwa,
dopóki patrzysz."

Ja również zatrzymałam się na dłuższą chwilę i czytałam. Perełka po perełce. Wiersz za wierszem. Płynęłam z tymi pięknymi wersami i wiem, że będę do nich wracać, nie raz i nie dwa.

Podoba Ci się ten wpis??

Oceń pierwszy ten wpis!

Średnia ocen 4.5 / 5. Liczba głosów: 4

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszą osobą, która oceni ten post.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.