Bruno Schulz Listy do Brunona Schulza Monolog

pod wielką klepsydrą (III list do Brunona Schulza)

odnalazłam na nowo zapomnianą ścieżkę
wśród mocno zdziczałej części lasu
i niepokojącego wrzasku ptaków

zawsze lubiłam czarne szpilki
teraz niosę w ręku dla złapania równowagi
w przechwytywaniu prawdy

w czasoprzestrzeni z której tyle samo jawy i snów

można się potknąć o światy których nie ma
i zjawy których nikt oprócz Ciebie nie spotkał

te pogranicza najbardziej mroczne zawsze stawiają
znaki zapytania minimalizują się w Księdze zaklęć
na żródło prawdy dobra i baśniowego piękna

kurczy się po wpływem beznadziei niespełnień
nabierają cech charakterystycznych dla bólu
wpisanego w życiorys od pierwszego krzyku

degradacja przeraża więc za wszelką cenę
próbujesz ożywić kraba z pierwotnego świata
odwrócić klepsydrę raz potem drugi
by piasek stał się tylko piaskiem
znad rzeki jasnoniebieskich przypomnień

o wstążkach westchnieniach i falujących piersiach
tuż nad głową krążyły kolorowe motyle
gdy zamrugałeś okiem zmieniły się w pająki
wychodzące z najmniej spodziewanych okolic

z krzykiem bezsilności wybiegasz 
na zasypaną śniegiem ulicę 
która wcale nią nie jest szkicujesz w głowie
na potem które po otworzeniu ciężkich powiek 
będziesz odtwarzał któryś raz z kolei
przed znawcami od sztuki 
i tak zasłonisz sedno

za czas bliżej nieokreślony 
może wrócę z dwiema cegłami 
zapachem drzewa sandałowego
i mocnym postanowieniem przejścia 
z czarnymi piórami po węglach boso
za krawędź Twojego pogranicza  

Fotografia z Pixabay

Podoba Ci się ten wpis??

Oceń pierwszy ten wpis!

Średnia ocen 0 / 5. Liczba głosów: 0

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszą osobą, która oceni ten post.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.