Wiersz

na brązowych krawędziach

od czasu do czasu spotykamy się

na krawędziach brązowych myśli

to przez kolor oczu mam takie jak ty

lubię kutię i smak czereśni z ogrodu

zjadam bez mrugnięcia okiem

wiśnie z pestkami w cieniu drzewa

uśmiecham się do ciebie

bo wiem że tyle krwi twojej

w moim krwiobiegu sięgam dna

kieszeni szarego fartucha

pachnie jabłkami w całym domu

wtedy wędruję w zieloność łąki

łapię motyle rozplatam warkocz

by poddać się podmuchom wiatru

szumią trawy opowieści o narodzinach

życiu twardym jak kamienie

i uśmiechu który pamiętam

bo tak rzadko się pojawiał

gdy był świat nagle nabierał barw

tych przejasnych jak dziś

gdy znów spotykamy się

na krawędzi brązowych myśli

fotografia własna

Podoba Ci się ten wpis??

Oceń pierwszy ten wpis!

Średnia ocen 5 / 5. Liczba głosów: 2

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszą osobą, która oceni ten post.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.