Wiersz

moje białe wiersze (akrostych)

mają ciągle zbyt ostre krawędzie

o brzemiennych w skutki zapamiętaniach

jak kolejne zmarszczki żłobiące skórę

efektem zbyt głębokich powrotów

barwy optymistyczne dziś nie są w cenie

i zakłócają bytem spokój szarozgniłym

aspektom szarodziennej egzystencji

łuskanej godzna za godziną

eskalacja

wierszy bez początku jak nienarodzone

i skazane na chodzenie po omacku

emanują (bezwiednie) zbyt często

rozpaczą która wciąż niepoprawnie

sercem rozpamiętuje niedoszłości

zasypywane piaskiem zapomnień

emocje

fotografia z Pixabay

Podoba Ci się ten wpis??

Oceń pierwszy ten wpis!

Średnia ocen 5 / 5. Liczba głosów: 2

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszą osobą, która oceni ten post.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.