Bruno Schulz Listy do Brunona Schulza Monolog

jednodniowe motyle(II list do Brunona Schulza)

jeszcze nikt tak nie wszedł mi 
pod skórę jak ty 
z przepastnymi szafami szufladami bez dna
tam gubią się białe kule i wiersze

nawijam na palce opowieści 
o czerwonych sznurowanych bucikach
i sekretnych miejscach nad rzeką
gdzie szepty umykały w sitowie
czasem powracają echem 

wpisuje się w co drugi wers
pomiędzy deszczowy poranek a słońce
które ogrzewa na chwilę kości
i czarne myśli na temat wojny śmierci
bezpłodne dyskusje podobne 
nakrapianym jajom bez piskląt

w pamięci nadzieja na początku głębią
tam szukamy jeszcze nieodkrytych gatunków
latających ryb polujących na żółwie

rzucamy słowami na wiatr rozwieje
na cztery strony niedostępne
niewidoczne nawet z pionowej pozycji
chowają się w ciszy w prawdziwej ciszy
w której zdajemy sobie sprawę 
jacy to jesteśmy przemijalni
motyle darowanego nam zbyt krótkiego dnia

Podoba Ci się ten wpis??

Oceń pierwszy ten wpis!

Średnia ocen 3 / 5. Liczba głosów: 2

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszą osobą, która oceni ten post.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.