Subiektywnie o ...

Déjà vu – Irena Kaczmarczyk

Taki tytuł nosi tomik wierszy Ireny Kaczmarczyk, który otrzymałam jakiś czas temu z osobistą dedykacją.
Troszkę minęło, zanim zdecydowałam się bardzo subiektywną opinię o wierszach z tego właśnie zbioru. Od samej autorki dowiadujemy się, że jest to wybór wierszy z czterech innych tomików i dodatkowo został przetłumaczony na język francuski.

Jak sama się przekonałam to ten wybór i właśnie tych wierszy zebranych w całość „Widziałam” sprawia, że odbyłam niesamowitą podróż po miejscach poza granicami kraju, ale i tutaj, w Polsce. Szczególnie z wielką przyjemnością spacerowałam wersami po Krakowie. Miałam taką możliwość, ponieważ poezja jest można powiedzieć miniaturowa, ale ile się w niej mieści przestrzeni dla czytelnika. Ileż pozostawia miejsca w których i my mozemy się zatrzymać i popłynąć myślami w swoje własne kierunki, miejsca, ulice. Spotkać osoby i ważne dla nas wydarzenia chociażby we wspomnieniach. Dlatego taką poezję lubię, która pozwala na wyjście z wersów a między nimi wpisać własne myśli.

W tomiku mam swoje ulubione wiersze, do których wracam.
Jednym z nich jest wiersz „Nad Sekwaną” Przytoczę cały ponieważ nie da się oddzielić poszczególnych myśli -wersów:

"w Paryżu deszcz

grudzień w kaloszach
snuje się bulwarem

książki zamknięte
na ostatni ziąb

kupuję zapłakaną 
akwarelkę
z widokiem na Luwr"

Ileż w tych wersach jest bogactwa interpretacji, u mnie od razu włączył się tryb adaptacji w tym deszczu, niekoniecznie w Paryżu ale np w Tokio. Wszędzie przecież pada deszcz, najlepsze wtedy są kalosze. Nawet akwarelka może być z widokiem na kwitnącą wiśniową aleję. Wszędzie są takie miejsca, ale ten moment zapisany przez Autorkę uruchamia wodze przypomnień lub marzeń, by skusić się na ten Paryż.

Drugim wierszem, który skradł moje serce jest „Lubię tu wracać

Już sam tytuł mówi wszystko. Ale dwa pierwsze wersy:

"jesienny Kraków
smaukuje jak szarlotka u Michalika"

Ile w nich ciepła i takiej naprawdę domowej atmosfery, która wychodzi z kamieniczek, na wąskie uliczki i wszędzie się jest u siebie. Każdy z nas ma takie miejsca, miasta, miasteczka czy pachnącą naturą wieś, do których się powraca, czasem może tylko myślą, ale powraca się z uśmiechem.

Tak ja teraz powracam do wiersza „Schowajmy się w deszczu”. Jakże bliski wiersz.

"schowajmy się w deszczu

ale nie zasłaniaj ścieżki

na której rozbieraliśmy
wiersze do egzaminu
dojrzałości"

Nie będą pisać, jak głęboko zamieszkał we mnie ten wiersz, ale mogę tylko zdradzić że sekretem tej pięknej liryki jest niesamowita obserwacja.

Obserwacja i opisanie jej efektów wplatając to ludzkie odczucia w magiczny sposób – tak bym określiła poezję Autorki, która mnie zauroczyła.
Z pewnością nieraz jeszcze czy dwa, ale wiele razy będę wracać do tej poetyckiej podróży. Co jeszcze w niej zobaczę? To jest najpiękniejsze – co jeszcze, i za to bardzo serdecznie dziękuję Autorce.

Podoba Ci się ten wpis??

Oceń pierwszy ten wpis!

Średnia ocen 5 / 5. Liczba głosów: 2

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszą osobą, która oceni ten post.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.